Przed , po i w trakcie - pokój syna
6.5.14Chociaż tytuł posta dotyczy tego co dzieje się w pokoju mojego syna, pomyślałam ,że równie dobrze może dotyczyć on mnie i tego co aktualnie...
6.5.14
Chociaż
tytuł posta dotyczy tego co dzieje się w pokoju mojego syna,
pomyślałam ,że równie dobrze może dotyczyć on mnie i tego co
aktualnie dzieje się u mnie. Jednak trzymając się pierwszej mojej myśli ,
chciałam Wam pokazać co przeszło to pomieszczenie dwa lata temu.
Wtedy to niemal równocześnie z remontem zaczęłam swoją blogową
przygodę. To co się działo w naszym mieszkaniu było już tak nie do
zniesienia ,że potrzebowałam chyba niezłej terapii ;)) Znalazłam
ją w pisaniu.
I
teraz , chociaż już minął ten szalony czas , ja nadal tu jestem.
I cieszę się z tego ogromnie.
A
pokój ? No cóż , aż wstyd się przyznać ,że od tych dwóch lat
pokazałam Wam tylko migawki z tego pomieszczenia. Bo wydawało mi
się ,że wciąż jeszcze nie jest perfekcyjny , że czegoś mu
brakuje ,że... A to co za chwilę zobaczycie w żaden sposób nie
jest idealne. Nie warto czekać. Bo i tak zawsze możemy znaleźć
milion powodów do tego aby czegoś nie zrobić.
Czas
pokazania pokoju zastał mnie nagle , w pośpiechu i bałaganie ,
kiedy to zadzwonił mój mąż z informacją ,że właśnie wiezie
kanapę do tegoż to przybytku. W popłochu chwyciłam za aparat.
Teraz już nie mam wyjścia.
Zdjęć
przed jak na ironię nie mogę znaleźć. A miałam je przecież:(
Pokój był maleńki - mieściło się tam tylko łóżko i to do pewnego tylko momentu. To co widzicie koło niego to pudełko za którym była już tylko ściana. Robiło się tam coraz gorzej. Mieliśmy do wyboru dwie wersje: albo kupić większe mieszkanie ( co niemal się już działo ) albo zmodernizować to w jak najlepszy sposób. Na szczęście zostaliśmy. Lubimy to mieszkanie i jego lokalizację. Jest ciekawe , chociaż mało funkcjonalne. Dla przypomnienia - są to dwie kawalerki połączone w pionie.
Część przeróbek już zastaliśmy. Część zrobiliśmy sami. A kolejne wciąż jeszcze czekają. Chociaż mieszkamy tu już 12 lat :)
Niestety nie unikneliśmy wielu pomyłek , byliśmy zbyt ufni i za bardzo pobłażliwi w stosunku do fachowców. Teraz jesteśmy już mądrzejsi o pewną wiedzę.
Ale w końcu zobaczyliśmy światełko w tunelu.
Tutaj
lepiej widać wymiary pokoju – łóżko stoi już przy samej ścianie.
I witamy w naszej sypialni:) Ta wyrwa na ścianie to granica pomiędzy pomieszczeniami. Tutaj też lepiej możecie się przyjrzeć wielkości pokoiku.
Zaletą dwóch kawalerek niewątpliwie są dwa duże pokoje. Pisząc duże , naprawdę mogę się z tym zgodzić w 100%. Zatem strata "paru" centymetrów z naszej alkowy niewiele nam zmieniła. Oczywiście poza zabraniem jednego okna:) Ale i to nie stało się żadną przeszkodą - mamy jeszcze dwa całkiem spore.
Chociaż pierwsze wrażenie po postawieniu ściany nie było takie różowe. To co Widzicie po lewej stronie , to wejście do naszej sypialni. Było ponuro i dziwnie. Ale tylko do czasu zagipsowania ścian.
I tak powstał nowy pokój. Rozmiarowo nadal nie jest szalony. Jednak bez porównania z tym co było przed . Teraz ma pewnie wymiary niejednego "normalnego" pomieszczenia w blokach.
I bohater całego zamieszania w trakcie pracy po wyburzaniu ścian.
W końcu nastał czas na stan " w trakcie ". W pełnym bałaganie
( no może nie do końca pełnym , bo potrafi jeszcze wiele ;))
Tutaj jest lepiej widoczna druga część pokoju. Wcześniej nie miałam tego jak pokazać.
Jeżeli spojrzycie w górę to zobaczycie dawną granicę pokoju , którą wyznacza to wzmocnienie.
Nowe życie tego pomieszczenia to : nowe/stare duże okno , nowe ściany , panele , drzwi , parapet oraz rolety. Ale o tym będzie już innym razem :))
Mam nadzieję ,że jakoś dorwaliście do końca ;))
Wspaniałego dnia Wam życzę ♥
p.s. Jakby ktoś chciał kupić łóżko widoczne na zdjęciach to proszę o kontakt. Mam też jeszcze dwa regały i szafę narożną /biurko.
Ilona
