poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Kryzys wieku średniego

Mój ostatni wpis mógłby na to wskazywać:)) Ale mam nadzieję, że to jeszcze nie jest ten moment;)
Kochani - dziękuję Wam za każde słowo, opinie, maile i pogaduszki. Są one dla mnie bardzo cenne ale w temacie zmiany tegoż obszaru pozostaje wierna temu co napisałam. Dla wyjaśnienia odniosę się jedynie do dwóch tematów - bo to one nurtowały najbardziej;)

Napisałam Wam, że jakakolwiek by nie była moja decyzja - pozostanę nadal w blogerskim świecie. Tylko może trochę bardziej na moich warunkach. Dlatego też mam Was na uwadze i nie zostawię bez dalszych wskazówek;) Wiem, że zakończenie Spełnionych Marzeń dla niektórych byłoby trudne dlatego proszę - Nie Martwcie Się:) Bez względu jaką drogę wybiorę - dam Wam znać;)

Marketing. O tym chcę krótko. Pisząc o statystykach itp. miałam na myśli tylko i wyłącznie odbiór  blogów poprzez liczby a nie pasje. I nic po za tym:)

Uff. Koniec wyjaśnień. Do reszty się nie odniosę. Wszystko już zostało napisane. Jak i to,że posty będą się pojawiać przez te dwa miesiące.

A na rozruch - poremontowe wspomnienia. Chociaż może to nie jest najlepsze słowo. Bo remont nadal się nie zakończył;))


















Miłego dnia

Ilona

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Mur

Dzisiaj będzie długo.




Tytułowy mur nie dotyczy tego co widać na zdjęciu. Wiąże się z sytuacją znaną pewnie niejednemu Blogerowi. Dojście to takiego momentu to chwila na refleksje i przemyślenia. Czy to co robisz ma jeszcze jakiś sens ?


Spełnione Marzenia powstały z pasji do wnętrz i chęci podzielenia się tym z innymi. I Ty, mój drogi czytelniku, byłeś i nadal jesteś częścią naszej wspólnej przygody. Bez Ciebie ten blog pewnie już dawno przestał by istnieć. Dlatego z szacunku do Ciebie piszę dziś ten tasiemiec.

Ja - Ilona - długo pozostawałam w ukryciu. Zamiast mojego zdjęcia widniało coś wnętrzarskiego. Zamiast imienia - Spełnione Marzenia. Chciałam być anonimowa w sieci ;) Czyż to nie paradoks?
Nie udało się. I tak mnie ktoś odnalazł, potem jeszcze ktoś i jeszcze. Początkowo wprowadziło to mały paraliż twórczy. Świadomość, że będzie oceniać cię ktoś bliski była bardzo trudna. I chyba nadal jest. Więc skoro tak ....jestem Ilona i Macie moje zdjęcie.


Pasja. To motor napędowy mojego działania. Jednak przez te ostatnie lata w blogowym świecie bardzo dużo się zmieniło. Pojawiło się magiczne słowo MARKETING. Pasja zaczęła chyba schodzić na drugi plan. Przestałam się w tym odnajdować. Byłam w rozkroku. Chciałam żeby wszystko działało jak dawniej ale tak nie było. Ja, z tytułem ZARZĄDZANIA I MARKETINGU, nijak  nie umiałam sobie z tym poradzić.


Ocena bloga. Wiesz z czym jest mierzona ? Ja wiem, mam dostęp do Google Analytics;) Umiem zobaczyć ilość wejść na bloggerze. Wiem, co to pozycjonowanie. Znam swoje miejsce w rankingach blogów. Czy jest z tym bardzo źle? Pewnie nie:)) Ale nie o to mi chodzi. Nie chciałam być oceniana tylko w takich kategoriach.



Spotkania, szkolenia,targi. Nie bywam. Na części dlatego,że taki jest mój wybór. Na innych z banalnego powodu jakim jest brak czasu. A może po prostu jestem totalną ignorantką?
Oprócz jednej osoby, nie znam nikogo z naszego blogerskiego świata. Chociaż jest kilka takich, które chętnie bym pewnie poznała:)



Umiejętności. Patrz punkt wyżej. Ponieważ nie bywam, wiem że umyka mi wiele istotnych rzeczy.
Moja jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia. Teksty też bywają różne.Szata ? O, to jest coś od czego chciałam zacząć ale zabrnęłam w tym trochę za daleko.
Czy Wiesz Drogi Czytelniku,że wygląd bloga to coś co Cię tutaj wabi? Ja wiem. Ale techniczny ze mnie laik. Że niby tytuł inżyniera od razu powinien przełożyć się na umiejętności? ;)) Staram się jak mogę ale i tak mam wrażenie,że kręcę się w koło. Błędne koło.



Zatem nastał mój mur. Taki ogromny, jak chiński. Bo tych małych miałam już kilka. I Pamiętaj, nie piszę tego żeby wzbudzić Twoją litość i słowa - nie warto. Raczej chciałabym prosić o zrozumienie a to o czym wyżej, jest tylko z szacunku dla Ciebie.I z rehabilitacji,że tak słabo u mnie ostatnio.


Koniec. Jest nieunikniony. Potrzebuje powietrza. Nowej przestrzeni. Jednak tylko dla Ciebie nie zrobię tego już. Dałam sobie dwa, trzy miesiące. Czy będzie drastyczny, tego jeszcze nie wiem. Miało być niewinnie, tylko zmiana szablonu. Przerodziło się w coś większego, może nawet ogromnego.
Blog w najgorszym przypadku przestanie istnieć. Ale nie ja. Nie opuszczę tej sfery mojego życia bo nadal ją lubię. Może zacznę wszystko od nowa? Nie boję się tego. Choć pewnie brzmi to trochę jak ucieczka. W łagodniejszych formach zmian moje myśli krążą wokół: zmiany platformy, nowej nazwy, założenia strony, bądź pozostania tutaj z czystą kartą ( patrz - wykasowanie wszystkich postów) Jednak Ciebie mi żal. Bo wiem, że pomimo mojego zaniedbania Ty wciąż tu jesteś.

Zatem niech nowe nadchodzi. A póki to nastąpi, zmienię trochę formę postów;)



Ilona

wtorek, 4 sierpnia 2015

DIY

tak na szybko ,żeby nikt nie zapomniał o moim istnieniu;) Ponieważ remonty nadal trwają a ja nie chcę straszyć Was stanem przejściowym, postanowiłam Wam coś dać w zamian.




 KWIATKI NA PATYCZKACH


Do wykonania ich potrzebujemy:

- masę ceramiczną
- silikonowe foremki
- patyczki do szaszłyków
- wodę
- opcjonalnie farbę

KROK I:

Odmierzamy dwie łyżeczki masy ( jedna szklanka ) i dwie , dwie i pół łyżeczki wody



KROK II:

Mieszamy


KROK III:

przebijamy patyczkiem foremkę ( dobrze żeby wystawał tyle jak na zdjęciu )


KROK IV:

wlewamy masę do foremki i zostawiamy do zastygnięcia - około 2 godzin jest całkowicie twarda
 ( chociaż proces sam w sobie zachodzi znacznie szybciej , to te dwie godziny dają nam całkowitą pewność ;)


KROK V:

wyciągamy górą i na koniec możemy jeszcze pomalować


EFEKT KOŃCOWY:



Zatem miłej pracy Wam życzę :)

Ilona

sobota, 18 lipca 2015

Z cyklu przed i po

czyli działka. To ostatnio nasz drugi dom. Niekiedy czuję się rozrywana pomiędzy tym co czeka na mnie tutaj a tym co woła mnie tam. Niestety "tutaj" bywa pod górkę, remont zdaje się nie mieć końca. Po drodze spotykają nas zadziwiające zdarzenia, które mogłyby wprawić wosłupienie niejedną osobę. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że dzisiejszy montaż mebli kuchennych odwleka się w nieskończoność bo....Pan od ich wykonania połknął wykałaczkę i jest w szpitalu :((( Czy to zdarza się co dzień? ;)

Dlatego dzisiaj będzie działka. Chcecie zobaczyć jak trudne bywają początki ? ;)))







A tak było na początku - widać zmiany ?




Przed nami jeszcze ogrom pracy.Ale już powoli staje się udomowiona;) Jeżeli macie jakieś dobre rady co sadzić , jak i kiedy to chętnie ich wysłucham. Nasza ziemia to glina z mnóstwem krzemienia w środku;))

Dzisiaj znów tam będziemy :))

Wspaniałego weekendu dla Was 

Ilona




czwartek, 2 lipca 2015

Ciernie

to pierwsze skojarzenie mojej siostry z naszą nową tapetą. A dla mnie to najprostsza skandynawska forma, którą byłam w stanie zaakceptować. Temat był mocno kontrowersyjny i dojrzewał dość długo. Najpierw konkurował z deskami w sypialni, a kiedy przegrał postanowił zawalczyć o przedpokój. Nie było łatwo. Moja wyobraźnia nie potrafiła w żaden sposób zobaczyć tego w całości. Bo - dla przypomnienia- nasze mieszkanie to połączone w pionie dwie kawalerki z otwartym dolnym piętrem. Otwarty znaczy tyle,że przedpokój, pokój i kuchnia to niemal jedno pomieszczenie. A jak Zdążyliście się  zapewne zorientować, na pozostałych ścianach zadomowiły się już cegły. Więc po co komu jeszcze tapeta na ścianie??? Decyzję przyspieszył mój mąż. I chociaż nawet po położeniu miałam mieszane uczucia, teraz jestem z niej bardzo zadowolona. Niestety do momentu całkowitego wykończenia nie uda Wam się tego zobaczyć:)

PO


Wolałbym też proste lusterko ale nie wchodzi to w grę :( Czemu ? Nie pytajcie ;)))

PRZED


PRZED


PO


I chociaż kocham moją niebieską vintage lampę to myślę,że ta zdecydowanie bardziej tu pasuje. Muszę jej tylko dokupić odpowiednią żarówkę


Życzę Wam miłego dnia a ja wracam do swojego bałaganu

Ilona

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Komu w drogę...

temu kubek termiczny. U nas od kilku już lat trwa testowanie różnego rodzaju kubeczków, butelek,bidonów, termosów i tych wszystkich innych gadżetów tak pomocnych przy zapakowaniu młodego człowieka do szkoły. A nawodnienie , wiadomo, rzecz święta. Zimą ciepłe, latem chłodne. Weź tu człowieku nie zwariuj. To się leje, to się psuje, to nie trzyma ciepła. To jest za duże, za małe, za obciachowe. Istny cyrk z tym piciem. Więc...testujemy dalej. Dzisiaj na tapetę idzie kubek termiczny od http://witeks.pl/

Do wakacji zostało mało czasu, ale co tam - sprawdzamy :))



Miłego tygodnia dla Was 

Ilona

wtorek, 9 czerwca 2015

Remonty ach remonty

Nawet nie wiem kiedy minął niemal miesiąc od mojego ostatniego wpisu. I chociaż dzieje się wiele, to jakoś wciąż brak czasu na kolejne posty. Dodatkowo życie w permanentym kurzu nie zachęca mnie do optymistycznych wpisów;) Dlatego dzisiaj pokarzę Wam czym zajmujemy się od kliku tygodni.
Na początek znienawidzony przeze mnie "baranek", który oczywiście sama sobie stworzyłam jakieś 7/8 lat temu.


I jak to mówią: "Zamienił stryjek..." A ja już myślę, czy aby za te kilka lat znów zacznę na to biadolić;)) W zasadzie najprostrzym rozwiązaniem byłaby gładka ściana. Ale...nie mieszkam tu sama, więc jakieś kompromisy być muszą.


To co Widzicie to płytka gipsowa. W fazie kładzenia, jeszcze bez fug.Znajduje się na całej ścianie "salonu" , który jest połączony z kuchnią. Obiecuję ,że kiedyś to wszystko pokażę - przed i po.


I znajdujemy się w kuchni. Etap przed demolką:)


Chwila po i ......


Również bez fug. Ale efekt po ich nałożeniu mocno mnie zaskoczył. Niestety nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy na plus;) Na pewno zrobiło się zupełnie inaczej :)) To co Widzicie tutaj to już prawdziwa płyta z cegły. Bez oszustwa ;)

A na koniec - pełnia życia:)


I co o tym Sądzicie ? Chcecie zobaczyć więcej ?;)

Ściskam 

Ilona