czwartek, 2 lipca 2015

Ciernie

to pierwsze skojarzenie mojej siostry z naszą nową tapetą. A dla mnie to najprostsza skandynawska forma, którą byłam w stanie zaakceptować. Temat był mocno kontrowersyjny i dojrzewał dość długo. Najpierw konkurował z deskami w sypialni, a kiedy przegrał postanowił zawalczyć o przedpokój. Nie było łatwo. Moja wyobraźnia nie potrafiła w żaden sposób zobaczyć tego w całości. Bo - dla przypomnienia- nasze mieszkanie to połączone w pionie dwie kawalerki z otwartym dolnym piętrem. Otwarty znaczy tyle,że przedpokój, pokój i kuchnia to niemal jedno pomieszczenie. A jak Zdążyliście się  zapewne zorientować, na pozostałych ścianach zadomowiły się już cegły. Więc po co komu jeszcze tapeta na ścianie??? Decyzję przyspieszył mój mąż. I chociaż nawet po położeniu miałam mieszane uczucia, teraz jestem z niej bardzo zadowolona. Niestety do momentu całkowitego wykończenia nie uda Wam się tego zobaczyć:)

PO


Wolałbym też proste lusterko ale nie wchodzi to w grę :( Czemu ? Nie pytajcie ;)))

PRZED


PRZED


PO


I chociaż kocham moją niebieską vintage lampę to myślę,że ta zdecydowanie bardziej tu pasuje. Muszę jej tylko dokupić odpowiednią żarówkę


Życzę Wam miłego dnia a ja wracam do swojego bałaganu

Ilona

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Komu w drogę...

temu kubek termiczny. U nas od kilku już lat trwa testowanie różnego rodzaju kubeczków, butelek,bidonów, termosów i tych wszystkich innych gadżetów tak pomocnych przy zapakowaniu młodego człowieka do szkoły. A nawodnienie , wiadomo, rzecz święta. Zimą ciepłe, latem chłodne. Weź tu człowieku nie zwariuj. To się leje, to się psuje, to nie trzyma ciepła. To jest za duże, za małe, za obciachowe. Istny cyrk z tym piciem. Więc...testujemy dalej. Dzisiaj na tapetę idzie kubek termiczny od http://witeks.pl/

Do wakacji zostało mało czasu, ale co tam - sprawdzamy :))



Miłego tygodnia dla Was 

Ilona

wtorek, 9 czerwca 2015

Remonty ach remonty

Nawet nie wiem kiedy minął niemal miesiąc od mojego ostatniego wpisu. I chociaż dzieje się wiele, to jakoś wciąż brak czasu na kolejne posty. Dodatkowo życie w permanentym kurzu nie zachęca mnie do optymistycznych wpisów;) Dlatego dzisiaj pokarzę Wam czym zajmujemy się od kliku tygodni.
Na początek znienawidzony przeze mnie "baranek", który oczywiście sama sobie stworzyłam jakieś 7/8 lat temu.


I jak to mówią: "Zamienił stryjek..." A ja już myślę, czy aby za te kilka lat znów zacznę na to biadolić;)) W zasadzie najprostrzym rozwiązaniem byłaby gładka ściana. Ale...nie mieszkam tu sama, więc jakieś kompromisy być muszą.


To co Widzicie to płytka gipsowa. W fazie kładzenia, jeszcze bez fug.Znajduje się na całej ścianie "salonu" , który jest połączony z kuchnią. Obiecuję ,że kiedyś to wszystko pokażę - przed i po.


I znajdujemy się w kuchni. Etap przed demolką:)


Chwila po i ......


Również bez fug. Ale efekt po ich nałożeniu mocno mnie zaskoczył. Niestety nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy na plus;) Na pewno zrobiło się zupełnie inaczej :)) To co Widzicie tutaj to już prawdziwa płyta z cegły. Bez oszustwa ;)

A na koniec - pełnia życia:)


I co o tym Sądzicie ? Chcecie zobaczyć więcej ?;)

Ściskam 

Ilona

piątek, 15 maja 2015

Szybka zmiana

 

każdemu dobrze zrobi. Ale nie Myślcie sobie nie wiadomo o czym:) Chodzi mi tylko o gałki.
Pamiętacie mój post o wielkich gałach ?


Wasze opinie o nich były różne. Ja zostałam z nimi przez jakiś czas aby ostatecznie podjąć jakąś rozsądną decyzję. I Wiecie co? Spodobały mi się takie duże, mocno przerysowane. Za to mój mąż, sprawca całego zamieszania. był absolutnie na nie ;)) Gałki zostały aż do czasu wyjazdu do Krakowa , gdzie.....


nie mogłam się oprzeć takim to gałeczkom. Już kiedyś je oglądałam , w związku z renowacją moich mebli na sprzedaż, ale jakoś wtedy nie wyszło. Teraz najbardziej przekonała mnie cena :4,80 za sztukę. Chyba niezła , co ? ;)) Ale za chwil kilka okazało się ,że może być coś jeszcze tańszego i równie ....


atrakcyjnego :)) Cena - 2,50 za sztukę






A Wy co Wybieracie ? :)



Szafeczka w wersji oryginalnej , która była przeznaczona na sprzedaż :


Tutaj jest wersja przed całym zamieszaniem :)



Z czarnymi szufladkami :




I z kolejną gałką :)

Więc...jeżeli Macie ochotę na małe i tanie metamorfozy - Próbujcie - na pewno nuda Wam nie grozi ;))

Miłego weekendu Kochani

Ilona

środa, 6 maja 2015

Update oraz małe przymiarki

Bardzo Wam dziękuję za tak duże zainteresowanie moją drewnianą ścianą ♥ Jednak, w momencie kiedy zaczęłam czytać komentarze, zorientowałam się że chyba o czymś nie napisałam:)) Podobnie zresztą jak i z pokojem mojego syna;)))) Wybaczcie mi proszę , posty były pisane w biegu, często pomiędzy jedną pracą a drugą, lub jak w przypadku ostatniego w trakcie trwania długiego weekendu, gdzie jak każdy wie, mózg idzie spać;))) Zatem mały update.
Pokój mojego syna na pierwszy rzut oka, nie ma sobie za wiele do zarzucenia. Oczywiście brakuje w nim kilku fajnych dodatków, ale to tylko tyle. O grubszych wpadkach remontowych kiedyś już pisałam i też nie o nie mi chodziło. Kochani - największy problem leży w tym, że syn rośnie , a ja zanim wprowadzę wszystkie zamierzone zmiany , te pierwsze znów stają się nieaktualne. I tak w kółku , od co najmniej dwóch lat:(((  Góry były malowane jakieś dwa lata temu a ja się zastanawiam czy to aby na pewno dobry akcent w pokoju 13-latka? :)) Uwierzcie ,że ten pokój to nie lada wyzwanie.
Sypialnia - o wyborach na ścianę już pisałam, więc nie będę się powtarzać. Ale w ferworze "zachwytu" nad moimi deskami, zapomniałam Wam wspomnieć o małym szczególe, który Wy i tak Znaleźliście :) Pisząc ,że podoba mi się taki surowy stan , nie dodałam,że jest on tylko przejściowy:))) Oczywiście z białą podłogą mogłoby teoretycznie zostać , ale też tylko na chwilę, bo jak każdy wie sosna okropnie żółknie. Być może wtedy pomyślałabym o innym impregnacie. Ale  skoro podłoga zostaje, deski będą oczywiście czymś pociągnięte. A co to będzie to się jeszcze okaże;)) Mam kilka różnych pomysłów , muszę je sobie najpierw dobrze poukładać.Na pewno nie zamaluję słoi , taką wersję ustaliłam z mężem zanim je kupiliśmy ;)) Inaczej ich by nie było:) W momencie kiedy zostanie zrealizowany plan na tę ścianę , pod młotek pójdzie łóżko, komoda i być może ta biała vintage szafeczka. A... i biureczko również;))) Zmiany szeroko idące - muszą poczekać aż do wakacji. A potem...hulaj dusza;))


i małe przymiarki





Miłej środy 

Ilona

piątek, 1 maja 2015

Drewniana ściana

chodziła za mną od dawna. Jednak od momentu pojawienia się pomysłu aż do jego realizacji, ulegał on ciągłym zmianom w mojej głowie. Nawet wtedy, kiedy przybita została pierwsza deska, nadal nie byłam pewna czy to dobry pomysł. Ale kiedy zobaczyłam całość, odetchnęłam z ulgą.
Dla tych, którzy pamiętają moje dylematy - na ścianie miała się znaleźć tapeta, farba w jakimś kontrastowym kolorze, deski , betonowe bloczki oraz sklejka drewniana. Ta ostatnia mocno walczyła z deskami. Na jej niekorzyść wpłynął fakt, że była ogromnie wielka i ciężka. Zostały deski. Jednak te , które są dostępne we wszystkich marketach budowlanych nie spełniały naszych oczekiwań. A przyznam szczerze,że nie były one zbyt wygórowane:) Padło więc na stolarza. I chwała mu za to. Znalezienie takiego w naszym mieście okazało się nie lada wyzwaniem. Wszyscy do których dzwoniliśmy, robili jedynie drzwi i schody:( Na szczęście udało się. Kilka kilometrów od nas. Mały, domowy tartak. Cudowny. Nasze deski zostały przycięte na taki wymiar jaki nam odpowiadał. Wcześniej zrobiłam małą przymiarkę i narysowałam sobie na ścianie dwa wymiary, które braliśmy pod uwagę. Nie chciałam mieć w domu góralskiej chaty dlatego wybrałam rozmiar - 12 cm. Po położeniu wygląda to tak:)


Chociaż ściana jest krzywa , nie widać za bardzo łączeń. Bardzo podoba mi się efekt takiej naturalnej sosny , jednak nie pasuje zupełnie do paneli. I tutaj kłania się kompromis rodzinny. Zgodziłam się na parę pomysłów mojego męża;) I chociaż panel jest ok, nie wszystko mi z nim współgra. Zwykła biała podłoga byłaby najbardziej odpowiednia.


a tak było przed :)





Panele mają dwa lata , muszą zostać:)) 


A Wy co sądzicie o tej ścianie ? :)

Wspaniałego weekendu 

Ilona

wtorek, 21 kwietnia 2015

Duży problem

mam z pokojem mojego syna. Przeszedł on już sporo zmian a i tak nie możemy go zapiąć na ostatni guzik. Ostatnie przemeblowanie odbyło się niemal rok temu a ja wciąż Wam nie pokazałam co w nim zmieniliśmy. I chyba jeszcze nie szybko to zrobię:)) Perypetie tego pomieszczenia to zupełnie inny post;))




Słonecznego dnia

Ilona